|
Archiwum
|
poniedziałek, 01 grudnia 2008
Upojenie...
W geście wdzięczności za wspólnie roztrwoniony spory fragment życia, wezmę dzisiaj bar w pieczę. Rozkwierlam, wstrząsnę i zamięszam ze szczególną atencją driny według własnej fantazji i podam w sposób niekonwencjonalny dotychczasowemu barmanowi. Tuszę, iż zdołam sprostać niełatwej sztuce precyzyjnego wycelowania w wysublimowane gusta konesera. Na początek proponuję coś lekkiego dla orzeźwienia. Schłodzone bąbelki szampana żwawo pędzące ku powierzchni, po drodze pląsając, lawirując, zderzając się ze sobą, zraszają najbliższe otoczenie radosnym wigorem. Dodają sobie wzajemnie energii i nawet jeśli wytrącone z pierwotnego toru tracą na chwilę rezon, przynoszą ożywczą świeżość. Skoro zmysły wyostrzone i nastawione na odbiór, dla uzyskania wyrazistości efektów, zaskoczę barmana czymś znacznie mocniejszym, zdecydowanym, porażającym niespodziewaną ostrością smaku i intensywnością oddziaływania. Rześkie bąbelki nagle pochłania ogień skoncentrowanego alkoholu w niewielkiej dawce. Zdecydowane zmiany stosowanych bodźców mają szansę wywołać spontaniczną reakcję, a to najlepszy sposób poznawania. Zaryzykujmy dynamiczne wyładowania energii, wybarwione wściekle fajerwerki, nietłamszone burze namiętności. Polej tequilę, przy komputerze miłe chwile... Wprawdzie reakcje na zmiany są interesującym zjawiskiem, jednak przychodzi czas tonowania, spowolnienia działań, w końcu trzeba ochłonąć i ogarnąć umysłem nowy rozkład sił. Wsłuchać się w ciszę po burzy, przyswoić nowo powstałe wartości, ustalić położenie i kondycję tworzywa. Złagodzić okruchy nieprzyjemnych wrażeń szlachetnością smaku, elegancją bukietu, soczystością barwy, olśnić sposobem serwowania. Zahipnotyzować inwencją...
Dziękuję Mikoszu.
środa, 26 listopada 2008
Ta ostatnia niedziela
Bardzo się cieszę że Katja wróciła na swój blog. Moja misja zatem dobiegła końca na tym blogu. Utrzymałem go przy życiu jak umiałem . Wiem że pełno w nim ramoty i głupoty, ale o dziwo pozostawiam Go w dobrej formie jeśli chodzi o jego oglądalność. Dlatego też daję nowej-starej gospodyni pełną autonomię co do wyglądu jak i zawartości tego blogu. Jestem pewny że Katja poprowadzi go na wyżyny społeczności blogowej . Do widzenia Państwu .
niedziela, 23 listopada 2008
Suodkie rolowanie
Znany w kręgach elytarnych Miki, karczmarz popularny Naleśnikiem był też zwany Po wielokroć rolowanym Żywot pędził nudny, smutny Jakby przywdział wór pokutny. Kombinował wciąż, bez przerwy Mimo ciągłych braków werwy I pewnego dnia uradził Że blogaska by prowadził Tylko niech mu ktoś pomoże bo nie umie sam, niebożę. I tak mendził, jęczał, smęcił Nagabywał, dziurę wiercił Aż wydębił w czasie krótkim Blogasek pierdzieloniutki Kiczowaty, miałki cały Aż się flaki wywracały. Bezsensowny bubel pieścił Stroszył pióra aż szeleścił Dziergał bystro swoje gnioty I nabierał wciąż ochoty Na następne straszne chały Obciachowe dyrdymały. Lecz poczucie własne tracił Gdy mu proces przyherbacił W komentarzach wciąż pyskował Mikusiowi mózg zlasował Nie zdzierżył w końcu tych drwin Zrobił rozrachunek win. I wymyślił chytry plan Przecież on na włościach Pan Nie będzie mu byle kmiotek Psuł dowcipem cudnych notek Niech u siebie wdraża plany Nie będzie sprocesowany! Potem jeszcze wzrok przymrużył Zgrzytnął zębem, włosy wzburzył Tupnął, chrząknął i zagaił Tuż za rogiem się przyczaił Wymógł słowa obietnicy Na jedynej swej wspólnicy… Że bez darcia szat i wrzasków Zaprzestanie na blogasku Swe mizerne teksty wieszać Do nie swoich spraw się mieszać I pozwoli mu swobodnie Nosić tu jedyne spodnie. Żeby nie czuł się tłamszony Przez ambitne babiszony By nie musiał się wymóżdzać Pustego wnętrza wypróżniać Wreszcie wolność całkowita Niech się buja ruda kita! Kryzys dosięgnął karczmarza Brak zapału zmysł poraża… Gdzie poczucie przywiązania Do badziewnego pisania? Pogoń lenia Naleśniku Nabawisz się kociokwiku!
środa, 10 września 2008
Zły czarownik z krainy Ols
Gigantyczny moloch medialny AHORA jest piątą władzą w Wirtulandii. Zarząd AHORY stworzył szereg wewnętrznych organizacji dbających o swe interesy i wpływy . Jedną z nich jest „Die Schutzstaffel der AHORA - Bardzotajna Adminicja Netowa „w skrócie BAN ,która kontroluje ogromne rzesze blogosfery Wirtulandii. Właśnie jesteśmy przed ogromnym budynkiem z szarą odrapaną elewacją który stoi przy ulicy Adminów 15, którego właścicielem jest BAN. Ten budynek okryty złą sławą, najeżony licznymi zasiekami i posterunkami , jest najlepiej strzeżonym wiezieniem w Wirtulandi. Nad ogromną spiżową bramą wjazdową widnieje napis „ Przez regulamin do wolności blogów” W kazamatach i przepastnych archiwach osadzono tutaj blogerów , właścicieli forów którzy weszli w konflikt z bezwzględnymi urzednikami BANa. Jak fama głosi warunki w tym wiezieniu są bardzo cieżkie , wręcz nieludzkie. Dzienna racja wynosi tutaj ponoć od 500 do 1000 kbajtów przekazu co sprzyja masowej awitaminozie netowej, atropii dopaminy tzw. zespół zaniku netu ,aż po przypadki vitrualnej śmierci z wycieńczenia beznetowego. Nie stoję tu przypadkiem - właśnie oficjalna agencja informacyjna AHORY podała że po zakrojonych na niespotykaną skalę , kilkuletnich działaniach operacyjnych został zatrzymany w swej willi pod Mielcem cappo di tutti capi wszystkich blogów niejaki „proces7”- bonzo netu i magnat blogowo -forowy. Został zatrzymany przez jednostkę specjalną BANu o 3 nad ranem,zupełnie zaskoczony przed swym kompem gdzie odbywał cyberseks z niejaką Alkacją79. Zatrzymany nie stawiał oporu tylko poprosił oficera dowodzącego akcją o dokończenie cyberku, bo jak się wyraził „nic tak mnie nie wkurwia jak przerwany cyberek z pasztetową wyborową”- cokolwiek to znaczyło -oficer wyraził zgodę. Następnie zakutego procesa przewieziono na Adminów 15, gdzie wkrótce Gruppenadmin Ols i Oberadmin Siwa postawią mu zarzuty łamania regulaminu AHORY , linkowania na strony dla dorosłych w porach dobranocki oraz za jazdę bez biletu tramwajem relacji Polter – Ambaje w dniu 13.03.2003 roku. Są to bardzo poważne zarzuty za które Ols i Siwa na pewno zażądają poczwórnego dożywocia bez netu oraz przepadek majątku w postaci Bloga CNN CYK KALKA NEWS , który został opieczętowany i zabezpieczony na poczet przyszłej kary. Właśnie sie zbliżam do małej ale głośnej grupki demonstrantów którzy wysoko trzymają transparenty z napisem „Wolność cycem wyrąbiemy a Siwą zaspamujemy” i wznoszą hasła wolnościowe. Podchodzę do korpulentnej szatynki z pięciorgiem dzieci wymachującymi malutkimi proporczykami „proces 7” zwanej w sieci jako kawa – Co Pani sądzi o tym incydencie? -„Ja pierdziu, no nie wierzę. Panie redaktorze - aż musiałam sprawdzić czy to nie kawał. To gnoje. Regulamin im przekroczono. Znowu zamknęli moje wypociny i miejsce twórczej pracy.Tam jednak pracują mocno chorzy ludzie .Gówno mają nie władzę.”
- Boże drogi jeszcze wczoraj proces7 spełnił moje najskrytsze marzenia a teraz siedzi uwięziony przez tą lampucerę Siwą. Jeszcze go będzie molestować. - krzyczy i tupie blondynka w kusej sukience zwana Alkacją 79. To ta sama która miała ostatni „kontakt” z procesem na wolności - Ja protestuję ponieważ nie dostałem maila od procesa a ponoć dostał Lonstar , chyba proces już mnie nie kocha ...a jeśli już tu jestem to powiem "że nie jestem nikim ważnym – jeden z wielu, niezauważalny trybik wielkiej maszynerii, która raz wprawiona w ruch toczy się samoistnie. Tak jak toczące się z góry rozpalone koła Hasiora".... mówi z gejowskim akcentem – facet w kolorowej koszuli i meloniku , ksywa „odbijacz” vel Poker. - A taki ładny był. Amerykański...i po procesie, teraz ja będę mogła wywalić go z kontaktów...z nieukrywaną satysfakcją w głosie krzyczy podskakując poprzez głowy mała wieśniaczka Sofijka. Proszę Państwa wiele w tych ludziach frustracji i niezadowolenia . Bowiem każdy z nas , już od niemowlęcia miał kontakt z cycem. Cyc zawsze kojarzy się z ciepłem i bezpieczeństwem. Zmysłowy urok cyca jest nie do przecenienia. Nasuwają się pytania – dlaczego zły czarownik z krainy Ols porwał cyca? Jaki w tym udział miała czarownica siwa? Co z procesem siódmym.? Co się stanie z Jego i satelickimi blogami ?Gdzie się podzieją procesowe spamerki? Zapewne część odpowiedzi na te pytania udzieli nam sam nomen omen proces procesa7. Z gorących Adminów 15 wasz reporter Miki ... Bardzo uprzejmie proszę o nie wykorzystywanie wiedzy zawartej w moich postach, do czynów przynoszących szkodę innym ludziom, wnoszących zamęt i dezorientację osób niewinnych (maluczkich), bo biada tym co gorszą maluczkich. Mikosz
poniedziałek, 08 września 2008
Kolorowe panienki Grande Mastera
Już czwarty dzień wiał gorący wiatr od Doliny Wisielców. Niósł ze sobą chmury spamu który bezlitośnie wciskał się w każdy kąt i zaułek Trollbaru. Z wiatrem zwanym Ciepłym Tchnieniem Netowej Jesieni żeglowali różnej maści blogowe indywidua , łotrzyki i cyber alfonsi ze swoimi kolorowymi blogowymi dziwkami, wracajac z wakacyjnych wojaży po Wirtulandi. Trollbar stanowił swoiste rozdroże . Jedni udawali się na północ, do swych luksusowych blogów w bogatych dzielnicach miast. Inni wracali na biedne południe do brudnych i zaspamowanych e-slamsów ,zapijając w barze swoje nijakie i jałowe życie. Zdarzało sie że przy jednym stoliku popijali piwo magnat blogowy i zwykły user czatowy. Bolgerzy gardzą czatowym barachłem . Są wyższą kastą w necie. Nie lubią tych rolazłych cip, którzy smęcą na czacie puszczając idiokonki i ciumki do swych pożal sie boże księżniczek, zamiast pisać blogi o swym zasranym życiu. Miki z lekkim uśmiechem podał następne piwo do stolika ,przy którym trwała ożywiona dyskusja - wiesz ta kreatura , wchodzi na naszego czata pod innymi nickami oraz na inne czaty, nastepnie paniom, które umieściły w naszej galerii swoje zdjęcia proponuje wyuzdany sex, sugerując iż "są puszczalskie" ponieważ umieściły swe fotki w necie. Ta kreatura chodzi równiez po innych czatach i rozsyła linki do fotek Pan z naszej Galerii, twierdząc iż są kurwami – łamiącym głosem skarżył się łysy user. - każda kobieta, która wiesza swe fotki publicznie jest gotowa na przygodny seks, taka jest prawda. Każda fota mówi przeleć mnie.Chocby podświadomie - uciął krótko przystojny bloger. W tym czasie na parking baru podjechała starym odkrytym wanem grupa spamerów . Ich południowe e-slamsowe pochodzenie zdradzały głośne chichoty i piski podekscytowanych panienek i przywołujący je do porządku rubaszny głos ich alfonsa . Na antenie wana łopotała smagana wiatrem flaga z napisem Polter666 Miki wiedział ze coś niedobrego wisi w dusznym powietrzu speluny. Nagle wahadłowe drzwi się gwałtownie rozwarły i rozwydrzony tłum wtargnął do baru. Goście z niesmakiem zaczęli w pośpiechu opuszczać salon baru . Miki nasunął kapelusz głęboko na oczy.. Barman - lekko ciepłe mleko z dodatkiem likieru miętowego - rzucił alfons ubrany w czerwone lateksowe spodnie ,kwiecistą koszulę i melonik. Na szyi dyndał mu ogromny tombakowy łancuch podtrzymujący sercowy motyw karcianego pokera . Na palcach błyszczały ambajowe polerowane sygnety. Alfons wygladął jak don basyl z romskiej rewii która jesienią zajeżdżała taborem do trollbaru. Jednak Miki wiedział kim jest właściciel tych panienek i precjozów na szyi i palcach. To był Grande Mister Czatu , Pan na Ambajach , Szef Polteru znany w środowisku slamsowo- spamerskim Pokerem. Wielbiły go spamerki i nienawidzili netowi mężczyźni, którym Poker odbijał masowo ich czatowo-blogowe miłości. Poker łapczywie opróżniał kubek z kozim mlekiem rozlewając biały tłusty płyn po spierzchniętych wargach i wydatnej dolnej żuchwie. Taaa - tego mi było potrzeba - po mleku kurwa czuję że ogarnia mnie żywioł ognia i wody... Może zapiszą cię do Mortal Combat /faja/ i /turlak/ i będziesz miał kosmiczną cybersiłę - zachichotała jedna z kolorowych panienek Pokera , lecz natychmiast spokorniała czując na sobie chłodne spojrzenie szefa. Nie po to cię odbijałem z rąk tego szubrawca Mikosza byś teraz robiła jakieś aluzje i dawała tej gnidzie powód do domysłów. Wysłać w kosmos wszystkich Mikoszów 134 razy...pisnęła nieśmiało. Tak jest!! - przytaknął Poker - po czym uniósł wzrok wysoko ponad górne rzędy flaszek baru i głosem natchnionym cicho wycedził "Ktoś mnie odgrodził od moich myśli, postawił między miejscem ich odbioru a ich źródłem nieprzepuszczalną zaporę. Słyszę je, jak się tam kotłowacą, tłuką w ścianę, krzyczą chcąc się przedostać, ale nie rozumiem ani słowa. Jutro pomyślę, jak im ułatwić swobodny przepływ"... Nastała głęboka cisza .Oto Poker namaścił słowem kolorowe panienki ,które teraz zamilkły trawiąc w niemym zachwycie słowa szefa .I jeszcze zapewne długo by pozostawały w tym natchnionym stanie gdyby Poker znów nie przemówił - "Ogólnie rzecz ujmując, dzień był męczący".Od tego odbijania Was .Od ciągłego pilnowania by się któraś nie skurwiła na jakimś blogu . "Nie mogę zebrać myśli, uciekają przede mną, są skupione przy jebiących bebechach i ciężkiej głowie. Gorzko mi w ustach, od ilości koziego mleka, które dziś wypiłem i skrętów które wypaliłem. Nic nie będzie z dzisiejszego seksu, lepiej pójdę spać – nic tu po mnie. Wkurwiacie mnie baby, jak cholera". O!. Strach się bać. To ja też chyba pójdę spać, chyba -zaszczebiotała zawiedziona kolorowa panienka virtualia Ja tam się go nie boję... to tylko kwestia czasu a będzie mój. Już 98 razy rozmawiał ze mną na komunikatorze - rozmarzyła się jedna z kolorowych panienek. Może podstawić mu tubę z sodą bo wydaje się że nasz wódz ukochany ma problem gastryczny - martwiła się najpstrokatsza panienka. Miki zaśmiał się szyderczo pod głęboko nasuniętym na oczy kapeluszem. On już wiedział po czym Pokera jebią te bebechy. Bardzo uprzejmie proszę o nie wykorzystywanie wiedzy zawartej w moich postach, do czynów przynoszących szkodę innym ludziom, wnoszących zamęt i dezorientację osób niewinnych (maluczkich), bo biada tym co gorszą maluczkich. Mikosz
środa, 27 sierpnia 2008
Lato echże ty...
Chłodny wiatr od kilku dni ciągnął wyschnięte burzany z bezkresnych stepów Wirtulandii . Kończy się netowe bezpłodne lato , licha pora wygłodniałych troli i spamerów. Obumarłe blogi i fora straszą skamieniałymi frazesami, opatrzoną kiczowatością piękna i brzydoty. To co miało inspirować,teraz drażni, tak znienawidzoną niezmiennością. Wszystko to sprawia że netowi ochłapożercy skupieni w ciasnych enklawach wzajemnych adoracji ,stają sie apatyczni,brzydcy i toksyczni . Diabły ,anioły , dziewice i wiedźmy zaklęte w maskach avatorów nie kryją kazirodczych skurwionych myśli, które niczym robaki pełzają po komentach blogowej lichoty. W zaklętym kręgu czatu skarlałe demony , podrygują w niekończącym tańcu ignorancji i niemocy. Intelektualna pustynia czatu wygenerowała mnóstwo bezrozumnych potworów – strażników, rozszarpujących każdy przejaw wolnej nieskrępowanej myśli. Tańcz czacie i posuwaj się w tym korowodzie błaznów na skraj przepaści w kanionie wisielców. Miki wzdrygnął się z niesmakiem zamykając laptopa. Nalał sobie szklaneczkę whyski .Cichy trzask pękającego lodu daje ukojenie a zimne krople na szkle łagodnie pieszczą opuszki palców.Złocisty płyn wlewa się w trzewia roznosząc słodki relaks zawieszonego niebytu. Myśli łagodnieją i prostują zmysłową poprawność. Wyciszyć się, uciec w spokojny relaks po fizycznej pracy ,którą tak lubi . Miki sięga po ksiażkę. Kiedyś uwielbiał zatapiać się z Borgesem w sterowalny literacki sen. Jesieninem wędrować z czapką na bakier wśród pól szerokich i dziewczyn strojnych kolorami pór roku... Miki uśmiechnął się...w tomiku leżała stara kartka papieru ... Gdyby zamknąć w dłoniach życie i wyszeptać ciche zaklęcia ? To co potem i jak? Spełnią się nasze spragnione chcenia? A wejść w kobietę i coś w niej spieprzyć słowem? To potem jak? Już zawsze z miłością na opak? A może zostać mormonem i z naturą bym mógł? To co? Kochał by mnie zazdrosny staruszek Bóg? A pokazać ludziom swe małe mądrości To jak? Zaśmiałby się w głos głupcami cały świat? Gdybym umiał stworzyć kilka pięknych dusz ? To co potem ? Oddałbym je wam z powrotem??... etc...etc... etc... Miki wstał z fotela , podszedł do okna. Nie wiem ! Naprawdę nie wiem , mimo że minęło sporo czasu , nie umiał sobie odpowiedzieć na te i inne pytania. A może to wszystko nieważne? Bardzo uprzejmie proszę o nie wykorzystywanie wiedzy zawartej w moich postach, do czynów przynoszących szkodę innym ludziom, wnoszących zamęt i dezorientację osób niewinnych (maluczkich), bo biada tym co gorszą maluczkich. Mikosz
poniedziałek, 16 czerwca 2008
Jak diabeł kusił mnie cycem
Tej nocy odwiedził mnie diabeł. Nie taki diabeł straszny jak go malują – pomyślałem i brnąłem w rozmowę ryzykując duszą . Miałem wrażenie że czart celowo wciągał mnie , coraz głębiej w swój diabelski świat . Uśmiechał się szelmowsko i nisko się kłaniając ,idąc tyłem, zapraszał mnie do wielkich osnutych mgłą drzwi. Nad łukowatym sklepieniem wrót majaczył napis pisany rubinowym gotykiem – CNN CYC - KALKA NEWS. Nie był to diabeł ze strachów dziecięcych , nie był osmalony ani czerwony,nie miał rogów ani kopytek na owłosionych nóżkach, miast zapachu siarki unosił się delikatny zapach piżma i tabaki. Był przystojny , ubrany w nienagannie skrojony gajer . Wszystko to sprawiało że ten diabeł budził zaufanie , lecz w mej podświadomości rozlegał się natarczywy dzwoneczek – Uważaj to jednak czart, diablik wcielony !! Drzwi się bezszelestnie uchyliły i znalazłem się w ogromnym holu , z pustymi ścianami w kolorze purpury i posadzce w niebiesko - białą szachownicę z fantazyjnego marmuru z Carrary. Po obu stronach holu stały gładkie kolumny z głowicami maszkar z wyłupiastymi oczami i wywalonymi jęzorami . Na końcu holu usytuowane było ogromne hebanowe biurko ze śmiesznymi koślawymi nóżkami w stylu Ludwika XVI . Diabeł lekko wskoczył na fotel za biurkiem i wskazał na jedyne masywne krzesło . Cygaro? - diabeł ,widząc moją odmowę sam zapalił i puszczając delikatne obłoczki dymu...zagadnął . Taaa...widzisz Mikuś...ty masz u nas w redakcji popapraną reputacje. Skarżą się na Ciebie nasze redaktorki .Mówią ze jesteś arogancki i szydzisz z tego co tu napiszą. Ba nawet Nadredaktor proces7 skarżył się że zaniżasz mu jego ukochane statystyki bo wirtualne cipki wolą wchodzić na twój popaprany blog. Poker chętnie by Ci urwał małe czatowe jaja...Jednym słowem wprowadzasz dyskomfort i zamieszanie w pracy mojej redakcji . Nieładnie Mikuś...powiedziałbym chujowo jest... ale ja tylko na czacie ... nieśmiało zacząłem.. -dość !! walnął pięścią w biurko ... CNN CYC KALKA NEWS nie powstała po to by taka gnida jak ty wieszała na nim psy...-wrzeszcząc- zrymował diabeł. CYC KALKA powstała by stać się imperatorem blogowym by wchłonąć wszystkie blogi świata. Właśnie prowadzimy nie mające precedensu w skali wirtualu rozmowy, szantaże ,wymuszenia i korumpowanie właścicieli liczących się blogów , by przeszli na naszą stronę. By pisali u nas...stali się jego niewolnikami. Chcemy by wszyscy internauci mieli stronę startową z Cyca. - sama kawa ,pstrokata i ala wstrzykują taką ilość spamu silikonowego w cyce że te już przypominają balony braci Mongolfier... pocieszałem diabła. - potrzeba nam treści...w CYCU...bluzgania słowem ,niebanalnych tematów. Nam nie potrzeba opisywać jak się ktoś kurwa ubiera czy wpierdala sałatkę grecką....nam trzeba wleźć pod spódnicę i do łóżka...współuczestniczyć zbiorowo w orgii , w fieście upapranych błotem dusz...napluć do talerza ,beknać i głośno zaśmiać się w twarz. Wleźć w brudnym podkoszulku , puścić bąka i podrapać się po jajach w sypialni magnolci. Nam nie trzeba miziać wirtualnych cipek lecz je gwałcić w dupala stosując sex z górnej czarciej półki. Rzygać mi sie już chce laurkami pokera który ma zapisane wszystkie ważne daty z życia redaktorek .Rozdaje te wirtualne bombonierki , wyzwalając w nich ludzkie odruchy..twuuuu!! a one musza być zaniedbywalne dla takich prymitywnych form, muszą być jak dziewczyny z Kill Billa a ucięte głowy mają się toczyć jak na kręgielni i rozbijać w pył nieprzyjazne nam blogi,z których nie mamy żadnych wejść!! z patosem w głosie głośno mówił diabeł. Diabeł osunął się na fotel...uspokoił nerwowy tik głową...i powiedział cicho - proponuję ci stanowisko Redaktora w CNN CYC KALKA NEWS...znam Cię jesteś niezły w te klocki , a jeśli skaperujesz żelazną dziewicę defendo i kocią charmee to masz ekstra premię i cyberek z alą i pstro... Bardzo uprzejmie proszę o nie wykorzystywanie wiedzy zawartej w moich postach, do czynów przynoszących szkodę innym ludziom, wnoszących zamęt i dezorientację osób niewinnych (maluczkich), bo biada tym co gorszą maluczkich. Mikosz
czwartek, 17 kwietnia 2008
Kocia inkwizycja
Wirtulandia wiosną staje sie szara i monotonna. Ustaje rywalizacja chyżopiórych na blogach i forach. Czasem jakaś jasna flara słów zabłyśnie nad oceanem słowotoku blogowego ,lecz pośpiesznie gaśnie zawstydzona brakiem zachwytu. Wiosną z nad przełęczy wisielców snuje się mgła , która wypełnia wszystko ,nawet najdalsze rubieże Wirtulandii. Mgła powoduje apatie i zniechęcenie . Na żer wychodzą wirtualne hieny , rozrywając na strzępy opuszczone lub słabo moderowane blogi. Natura wdarła się w wirtualny świat i upomina się o odwieczną selekcję słabych i cherlawych. Krwawe żniwa trwać będą do jesieni. Pozostaną najbardziej zdeterminowani blogomaniacy ,niekoniecznie najlepsi. W trollbarze panuje wszechogarniajaca apatia . Goście ,niczym cienie snują się niespiesznie ,leniwie popijając piwo i różowe wino ze wschodnich winnic. Miki odsunął kciukiem kapelusz znad oczu i znieruchomiał . Do baru weszły dwie osoby w czarnych strojach ninja . Mimo iż miały zasłonięte twarze ,kurze łapki i ślady makijażu nad oczami upewniły Mikiego że są to kobiety. Najgorsze przeczucia zaczynały się materializować gdy zauważył na ich strojach emblemat kota z logo "TOTERAMONY" Za ladą baru zasiadły Jędza i Charmee ,krwawe wirtoharpie blogowe, na widok których blogerzy dostawali sraczki i trwałej impotencji twórczej a blogerki przyspieszonej menopauzy, drżenia cycków i ostrej alergii na koty. Miki słyszał od gości baru że potrafiły spacyfikowac dwa , trzy blogi dziennie, siejąc pożogę, grozę i traumy. Wypalały trwałe piętno na blogerach niczym wezyr na policzkach niewiernych odalisek. Bloger tknięty inkwizycją Jędzy i Charmee skazany był na banicję z Wirtualndii co w efekcie oznaczało niechlubny wirtozgon. Miki opanowując strach zaproponował najlepsze wino. Weź....- odpowiedziała Charmee - dla mnie podwójna teqila a dla Jędzy nalewkę wiedźmy z kocimi pazurami..Tylko bystro!! Ten Miki wydawał mi się starszy i brzydszy - rzekła Jędza po zlustrowaniu Mikiego... Mówiłam Ci - Miki to niezłe ciacho...rozmarzyła sie Charmee . Kiedyś myślałam że najprzystojnieszy jest "ten_który_wiecznie_ ma_wkurwa“… Nie zakochaj się czasem - bo kot Ci podrapie pulorki - ostrzegła Jędza Szkopuł w tym że ostatnio hedonistycznie omijam blogi , a koncentruję się na facetach którzy niosą pozytywne wibracje - zaczerwieniła sie Charmee Chłopy to świnie !! - ja biorę kota na kolana by grzał mi nogi , wiążę psa na plecach by grzał krzyże,popijam nalewkę i chlastam równo po blogach . Co za uczucie ...bożunciu drogi lepsze to od orgazmu z jakimś onanistą czatowym- sadystycznie rozmarzyła się Jędza - lecz czasem gdy spojrzę wstecz ,na te niemal 10 tygodni naszej inspekcji blogowej , to powiem Ci że jestem zdumiona , ile dziwnych ludzkich zachowań ,jakie emocje i łez potoki...biedaki ... Popatrz Jędza - piszą o nas wiersze, poświecają nam notki na blogach i forach, bronią rzekomo szkalowanych, własną cherlawą piersią, a przede wszystkim próbują nam wmówić, że nie mamy prawa oceniać niczyich blogów, bo blog, czyli pamiętnik, to coś osobistego, nie podlegającego ocenie…że to deptanie świętości i włażenie w butach do cudzego domu...ha,ha,ha - zaśmiała się Charmee Proszę podwójna teqila i kocia nalewka - na koszt firmy - uniżenie podlizywał się Miki. Te Miki nie przekupuj nas !! weźmiemy się i za Twojego bloga - postraszyła Jędza. Tak Miki wezmę sie za Ciebie - mrugnęła okiem Charmee Miki poczuł ze krew odpływa mu z głowy i ciarki przeleciały po cebulkach włosów ,nozdrza wypełnił zapach stęchłego inkwizycyjnego lochu , a szyderczy chichot Jędzy i Chermee jeszcze długo wdzierał się w jego zmysły ,powodując lekkie drżenie rąk i nerwowy tik lewej brwi. Bardzo uprzejmie proszę o nie wykorzystywanie wiedzy zawartej w moich postach, do czynów przynoszących szkodę innym ludziom, wnoszących zamęt i dezorientację osób niewinnych (maluczkich), bo biada tym co gorszą maluczkich. Mikosz
czwartek, 13 marca 2008
Wiosenny las
Ze starego karczu wychyliła się kuna . Patrzy na mnie zaciekawiona... Wiosna ciepłym powiewem budzi mój las. Umierająca zima chowa jęzory śniegu pod leszczynami . Zakwitają geofity, ścieląc runo wielobarwną mozaiką lichych naturalnych kwiatów . Łakną słońca dziwnie wykrzywiając łodyżki. Spieszą wydać owoce nim nadobne graby i buki ubiorą się w liście i spuszczą wieczny cień na ściółkę pachnącą grzybnią i butwieniem starych karczy. Potok szemrze miarowo ,nastroszony kamienno – patyczaną kompozycją . Po brzegach ubrany w białawe przylaszczki i karłowate kaczeńce. W grądach panoszą się wszędobylskie zawilce. Nawet nieśmiałe ziarnopłony upstrzyły karłowate łachy pod drzewami. Ciepło słońca tchnęło w ptaki świergot , który łagodną symfonią budzi las z zimowego letargu. Wysoko ponad starym dębem krąży dostojnie para jastrzębi, szykując lęgowisko. Śmigłe pustułki rozpoczęły lotne harce ,rozdzierając powietrze urywanym krzykiem. Kruk, czarny omen lasu nastroszył pióra i bezgłośnie otwiera dziób niczym mim w demonicznej pozie. Przystaję na chwilę. Ze starego karczu wychyliła się kuna . Patrzy na mnie zaciekawiona. Zda się pytać - czy już wiosna ? Wychodzę na szczyt . Lekki ciepły wiatr z nad przełęczy drażni mi nozdrza . Wciągam głęboko powietrze w płuca .Oddycham. Oddycham przyjemnym zapachem wczesnowiosennego lasu. Zmieszany ze słońcem prostuje myśli , daje ukojenie... Bardzo uprzejmie proszę o nie wykorzystywanie wiedzy zawartej w moich postach, do czynów przynoszących szkodę innym ludziom, wnoszących zamęt i dezorientację osób niewinnych (maluczkich), bo biada tym co gorszą maluczkich. Mikosz
środa, 27 lutego 2008
Pstrokate love story
Od strony Przełęczy Wisielców nadciągały ołowiane brunatne chmury. Wielkie krople deszczu uderzały w pustynny kurz ,wzniecając zapach przypalonej ziemi. Było duszno, a kolejne gromy błyskawic rozdzierały gęste powietrze . Przetaczały się z hukiem i znikały złowróżbnie pomrukując, gdzieś na rubieżach Wirtulandii. Nadchodził czas monsunu , który niósł ze sobą strach skazanych na wirtualny niebyt i drżenie serc kobiet o ich czatowych kochanków. W barze było cicho , dawno przebrzmiał gwar i kłótnie rozgorączkowanych typów, którzy zapijając się komentowali właśnie zakończone wyścigi blogowych szczurów. Jedynie wiatrak u sufitu miarowym szmerem pruł duszne powietrze, dając trochę orzeźwienia. Gości o tej porze było mało, tylko gdzieniegdzie wirtualni włóczędzy popijali piwo i układali pasjanse szczęścia. Miki polerując ladę , o dłuższego czasu obserwował damę w wielkim czarnym kapeluszu ,która usiadła przy stoliku vipów. Z papierosem w ustach od dłuższego czasu nerwowo szukała w torebce zapalniczki. Proszę ! Miki podał ogień damie. Odpalając papierosa zlustrowała Mikiego powłóczystym spojrzeniem doświadczonej kobiety. Miki zauważył lekki błysk zainteresowania w smutnych oczach kobiety ,który jednak szybko zgasł, a pod powiekami ukazały się łzy... Proszę dzin z tonikiem podwójny - powiedziała kobieta odwracając głowę . Usiądź na chwilę - powiedziała do Mikiego gdy podawał na stolik drink. Miki w zasadzie nie rozmawiał z klientami baru,a szczególnie wystrzegał się rozmów z samotnymi kobietami,bo te z reguły niosły za sobą kłopoty. Tutaj nie mogę uśmiechnął się Miki ponieważ pracuje , jeśli Pani chce pogadać to zapraszam do lady baru. Dobrze ,ale pod warunkiem ze nalejesz mi jeszcze jednego drinka -po raz pierwszy tajemnicza dama uśmiechnęła się i usiadła za barem. Miki dopiero teraz zauważył że była piękną szatynką o łagodnych rysach twarzy i zielonych dużych oczach. Jednak emanował z niej jakiś nieopisany smutek i aura tajemniczości. Widzisz Miki ja poznałam kogoś w sieci...Pokochałam i cała się zatraciłam w zmysłowej rozkoszy przebywania z nim. Oddałam mu duszę i zamierzałam dzisiejszej nocy oddać ciało -napisał mi taki piękny erotyk...załamującym głosem zwierzała się szatynka. Lecz dzisiaj znalazłam to pod moimi drzwiami hotelowymi!!! Wyciągnęła z torebki pudełko w którym znajdował się mały ekran plazmowy do video konferecji...Miki widział takie cudo w troll barze u przemytników z Doliny Krzemowej . Ekran sie zaświecił i kolorowe strzałeczki zaczęły migać w napis - Od Nadredaktora kulturalnego do Podredaktora karcianego .Tajne .! Postać Nadredaktora ukazała się na ekranie po czym przemówiła. Prosiłeś mnie Viv... bym Ci poradził jak wyrwać tą sroczkę pstrokatkę...wiec słuchaj uważnie.. "Zaczynamy lekko dowcipnie zwracając na siebie uwagę...dowcipy,...śmieszne zdjęcia ... historyjki... nawiązujesz kontakt i jednym słowem ma się śmiać ... Jak się nie śmieje to niech spierdala...Jak się śmieje i lubi.. to wchodzisz dalej..Potem należy wprowadzić transcendencję ,należy mój drogi urwać w pół zdania... i dać do zrozumienia ze jesteś nieszczęśliwy w miłości i przeżyłeś zawód wielki i masz kurwa jęczeć do księżyca rozdzierająco, i jak pociesza to podziękować i zamilknąć na chwilę. Przeprosić za scenę i udawać niezgrabnie wesołego.. .obiekt zajmie się lub nie. Jak nie to niech spierdala,jak tak to przechodzimy dalej... Mówimy że trudno jest nas zrozumieć, że to wielka miłość że sam nie spodziewałeś się do tak wielkiej miłości...wzdychasz...(na gg robisz to tak: "heh") i zaczynasz się wypytywać o jej pierwszy raz. Jak mówi to słuchamy jak nie to niech spierdala, to znaczy że dziewica albo że inteligentna.. Nie opowiadasz o muzyce,sporcie ,mówisz o swoim wnętrzu jednocześnie szarpiąc czasem delikatnym flirciarskim żartem (jesteśmy przecież rasowym mężczyzną) by znienacka wpaść w romantyczna melancholię...(np patrzę w szybę i widzę kobietę w berecie,czerwonym.... bardzo pięknie wygląda, kocham spacery nad morzem jakoś mi sie skojarzyło heh) Następnie wysyłamy retuszowaną fotę z liceum,fote wysyłamy pierwsi pisząc, że ona nie musi przysłać swojej foty, ale że nie chcesz jej rozczarować i żeby jak chce spokojnie urwała kontakt w momencie jej dogodnym (naturalnie przysyła zaraz zdjęcie lub zdjęcia) No jak przysłała fajną fotę następuje wymiana nr. telefonów jak nie to nie.... przechodzimy do działu wychodzenia z wirtuala do reala...smsy - to ważna broń mężczyzny, wysyłasz w nocy przeważnie... że trudno ci spać wiedząc że gdzieś jest ktoś taki jak ona w taką noc jak ta... i że nie możesz zasnąć.. wysyłaj też o 3 czy 4 w nocy ...myślę o tobie kochanie... Jak odpisze typu ależ co ty ja nie z tych,..jak będzie się certolić czy nie będzie odpisywać wcale to niech spierdala, jak zaczyna ci pisać ze jest cała ..... no ...wilgoć rozumiesz...mokro kumasz i jak jej wyobraźnia będzie z tobą robić największe pornole świata ... wtedy proponujesz spotkanie..Spotkanie przypadkiem of kors...np "Przejeżdżam obok zapraszam cię na szybka niezobowiązującą kawę", w najgorszym przypadku wypijesz mocce . Jak odmówi to niech spierdala ale daj jej szanse... jak ci powie że chce tylko klikać czy cos, daj jej czas, wyczekaj chwile i zamknij się - a jak sie odezwie to jesteś panem sytuacji... Pamiętaj jedno często trzeba znikać, niepokój baby że nie ma tego faceta na 100 % jest o wiele większym bodźcem do zdobycia go niż włażenie na celownik....Potem to kino kawa samochód na parkingu noc i gwiazdy no całujesz babę i tyle.. potem nie masz na nic wpływu uważasz tylko żeby jak pociąg zwolni wyskoczyć w biegu... Dodatkowe porady gratis bo Cie lubie Viv..Nie gadać o sobie,słuchać, być tajemniczym i nie dopowiadać . Dobrze jest mieć czarny okres w swoim życiu o którym nie chcesz opowiadać, wyławiać to co lubi i czym się interesuje i pamiętać drobiazgi... jej drobiazgi..wyobraźnia bab działa cuda..... jest większa od wszystkiego co wiesz,ma większą siłę przekonania niż twoje wyznanie miłosne . Aha - ta porada jest jak szybko wyrwać babę by ja szybko zużyć w formach bezpośredniego kontaktu fizycznego i porzucić zanim się przyzwyczai... „ Zrozumiałeś ten tego Viv? ...to strzałka... Ekran się wygasił i nastąpiła kłopotliwa cisza. Jak to ? Miki!! to wszystko na niby? Żeby zaspokoić waszą wstrętną naturę samca!? Jesteście pozbawieni uczuć wyższych?!- żaliła się dama Miki patrzył tępo na wentylator i nagle sobie przypomniał. Wybaczy pani ..cholera jasna zapomniałem złożyć zamówienie na piwo...po czym szybko udał się na zaplecze... Bardzo uprzejmie proszę o nie wykorzystywanie wiedzy zawartej w moich postach, do czynów przynoszących szkodę innym ludziom, wnoszących zamęt i dezorientację osób niewinnych (maluczkich), bo biada tym co gorszą maluczkich. Mikosz |